wtorek, 19 października 2021

Kilka słów o wystawie stałej w Muzeum Sybiru w Białymstoku

 

17 września miałem zaszczyt uczestniczyć w uroczystościach otwarcia Muzeum Sybiru w Białymstoku. Jestem pod wrażeniem doskonałej organizacji, ogromnej liczby wolontariuszy, którzy informowali, pokazywali drogę i otaczali opieką starszych już gości – przybyłych na ten dzień Sybiraków. Wśród wielu przemówień największe wrażenie zrobiły na mnie słowa Sybiraków: prezesa ZS Kordiana Borejki i prof. Elżbiety Smułkowej. Oszczędne, bez epatowania niepotrzebnymi sloganami, pełne szacunku dla niewinnych ofiar, mogą być dla nas wzorem także pod względem polszczyzny.

Tak się złożyło, że wystawę prezentowaną w Muzeum mogłem obejrzeć dwukrotnie, z dwoma różnymi przewodnikami. Raz jako zaproszony gość, drugi raz jako zwiedzający z kupionym przez internet biletem. Mogłem więc przyjrzeć się jej dokładniej.

Organizatorom przyszło zmierzyć się z niełatwym zadaniem zwięzłego przekazania ogromnego materiału dotyczącego zesłań. Słusznie przy tym założyli, że potencjalny widz/zwiedzający może potrzebować wprowadzenia w temat, zarówno jeśli chodzi o geografię jak i historię. Do tego nadmiar informacji może być nużący, zwłaszcza w czasach, gdy każdą informację możemy sobie na smartfonie przewinąć, bez oglądania czy odsłuchiwania całości. W kilku miejscach przewodnicy skupiają uwagę zwiedzających na historii jednego eksponatu, na przygotowanych stanowiskach można odsłuchać wywiadów z deportowanymi (o ile oczywiście nie jesteśmy w zorganizowanej grupie, o czym później). Duże wrażenie robią też „rzeki słów” tych, które często pojawiają się w zesłańczych relacjach, wyświetlające się pod stopami widzów.

Wystawa chronologicznie wprowadza nas w atmosferę Kresów, następnie deportacji, transportu, życia na zesłaniu, tworzeniu się obu polskich armii.

Rzuca się w oczy brak przedstawienia różnorodności narodowościowej Kresów, brak na przykład wyników spisu ludności, zupełnie pominięto realia przedwojennej wsi polskiej: biedy, głodu ziemi, konfliktów etnicznych wynikających z „akcji zachowania polskiego stanu posiadania”. Eksponowane są grupy ziemiańska i urzędnicza (leśnicy, nauczyciele), brak jest (czy też nie zauważyłem) grupy chłopskiej, a przecież osadnicy wojskowi i koloniści, deportowani w pierwszej kolejności, byli rolnikami. Rolnictwo było przed wojną podstawą utrzymania większości mieszkańców, nie tylko na Kresach. W licznych wspomnieniach mówi się o chodzeniu na wsi boso – nie zauważyłem ani jednej fotografii przedstawiających bosych ludzi. Odniosłem wrażenie, że wieś reprezentowana jest przez kołowrotek znajdujący się w jednej z gablot, a przecież ani on, ani kilka innych drobnych przedmiotów nie są w stanie oddać realiów wsi.

Bardzo pozytywnie oceniam pomysł zgromadzenia grupy zwiedzających w wagonie wyposażonym w prycze i występujące w relacjach zesłańczych korytko do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Pozwala to fizycznie odczuć i zrozumieć w minimalnym choć zakresie straszne warunki panujące w czasie transportu.

Z kolei sala wypełniona bielą, sylwetkami drzew i szumem wiatru dobiegającym z głośników wzbudza mieszane uczucia, być może o ocenę należało by poprosić młodsze pokolenie, na przykład uczniów.

Fragment wystawy dotyczący przyrody i kolonizacji Syberii jest bardzo dobrym odcięciem się od dziwacznego mitu/stereotypu „nieludzkiej ziemi” pokutującym w zbiorowej świadomości i bezmyślnie powtarzanym przy każdej okazji. W wielu sybirackich relacjach znajdujemy jasne stwierdzenie: nieludzki był system, a nie ziemia. Przewodnicy wyjaśniali zwiedzającym różnicę między terminami Sybir (jako miejsce zsyłki obejmujący także dawne azjatyckie republiki i europejską część ZSRR) i Syberia (ten problem jest mi dobrze znany ze spotkań z mieszkańcami dawnego ZSRR, które zwyczajowo zaczynam od tego właśnie rozgraniczenia). Ta część wystawy sprawia jednak wrażenie „przyklejenia”, wywołuje też pewien niedosyt u osób zainteresowanych tematem. Faktem jest, że właściwie trudno byłoby znaleźć inne miejsce dla przekazania tych informacji, nie wywołując podobnego wrażenia, a temat ten jest w sumie uzupełnieniem. Być może opowieść o Syberii, zsyłkach carskich i dobrowolnym osadnictwie powinna otwierać wystawę.

Próba przedstawienia realiów życia w ZSRR, dokąd przybyli deportowani, wymaga uzupełnienia. Poraża wypowiadana przez przewodników teza o całkowitym panowaniu propagandy państwowej nad umysłami mieszkańców. Przeczą temu liczne bunty i powstania. W relacjach bystrzyckich sybiraków przewijają się informacje o powstaniu w rejonie suzackim w południowym Kazachstanie (w Kazachskiej SRR w latach 30 XX wieku było takich powstań ponad 70!), nie mówiąc już o ogromnym i długotrwałym powstaniu w obwodzie tambowskim. Polscy zesłańcy od towarzyszy niedoli słyszeli o operacji rozkułaczania1 wsi, o głodzie lat 20. i 30. Co więcej, dość często zesłani obywatele polscy2 zajmowali baraki wybudowane wcześniej przez deportowanych chłopów, którzy do tego czasu wymarli, bądź zostali przesiedleni w inne miejsce. Wiemy też o radzieckich dysydentach, pierestrojce, otwarciu niektórych archiwów w latach 90, odzyskaniu niepodległości przez republiki związkowe, a przecież wszystko to nie byłoby możliwe, gdyby działania radzieckiej propagandy i systemu represji były w pełni skuteczne.

Podobnie sprowadzenie terroru państwowego w ZSRR tylko do Operacji Polskiej NKWD, wydaje się być nadmiernym uproszczeniem powodującym, że brakuje informacji o tym, że terrorowi były poddawane wszystkie bez wyjątku grupy społeczne i narodowości.

Duże wrażenie robi sala z rzeczami, które przetrwały zesłanie i wraz z rodzinami wróciły do Polski. Skąpe, punktowe oświetlenie, skupienie uwagi na historii jednego eksponatu z pewnością pomagają przy oprowadzaniu zorganizowanych grup. Uderza jednak brak opisów przy poszczególnych eksponatów będących przecież rodzinnymi relikwiami. Przetrwały one ciężkie czasy zsyłki, przejechały tysiące kilometrów, pieczołowicie przechowywanie przez kilkadziesiąt lat służyły i powinny służyć zachowaniu pamięci. W gablotach leżą anonimowo, sprawiając wrażenie porzucenia. Eksponat, na którym przewodnicy koncentrują uwagę zwiedzających, dziecięcy pluszowy miś, należał do konkretnego dziecka, później został podarowany innemu dziecku. O ile jeden z przewodników podał nazwiska i opisał pokrótce losy obu dzieci, to drugi te szczegóły pominął. Tak więc jako zwiedzający zdani jesteśmy wyłącznie na informacje od przewodnika. Podobnie będzie, gdy zainteresowani którymś z poprzednich eksponatów po prostu nie zdążymy na moment, w którym przewodnik opowiada o historii przedmiotu.

W kilku gablotach opisy się pojawiają, ale na przykład zdjęcia dzieci z Polskich Domów Dziecka są opisane zbiorowo. Podane są wprawdzie miejscowości, ale bez ich przypisania do konkretnego zdjęcia. Co gorsze, zamieszczona reprodukcja listy dzieci, znajdująca się na odwrocie jednego z tych zdjęć, jest częściowo zasłonięta. Sprawia to przykre wrażenie.

Realia zesłańczego życia są na wystawie przedstawione dobrze. Podobnie jak opisany wcześniej wagon, duże wrażenie robią rekonstrukcje obozowego baraku i szkolnej izby. Szkoda tylko, że nauczyciele zostali opisani jako bezwzględni realizatorzy państwowej polityki, a przecież często byli to zesłańcy – obywatele radzieccy, czy w późniejszym okresie także obywatele polscy.

Ogromnym plusem jest równorzędne (oczywiście z zachowaniem chronologii) pokazanie dwóch dróg wyjścia z piekła zsyłki: Armii Andersa, Armii Berlinga. Pierwsza była przez dziesięciolecia przemilczana, druga bywa w ostatnich latach pomijana. Zarówno opisy jak i informacje przekazane przez przewodników są obiektywne i wyważone. Na uwagę zasługuje zdanie wypowiedziane przez jednego z przewodników (cytuję z pamięci): „niczyja to wina ani zasługa, kto do której armii trafił”.

Repatriacja… przechodząc koło wagonów, z których spoglądają na nas wynędzniali i obdarci tułacze, stąpamy po miękkiej podłodze. Ma to za zadanie zwrócić uwagę na niepewność losu w nowym miejscu. I takie opinie rzeczywiście pojawiają się w relacjach sybirackich.

Zaskoczyła mnie zupełna nieobecność informacji o naszych przyjaciołach z Rosji i byłych republik radzieckich, bez mozolnej pracy których niemożliwe byłoby zgromadzenie ogromnej bazy danych o represjonowanych obywatelach polskich. Wymienię tylko zmarłego w tym roku Michaiła Borysowicza Rogacziowa ze stowarzyszenia „Pokajanje”, który opracował i wydał 13 tomów zawierających dane osób represjonowanych, dwa z nich poświęcone obywatelom polskim. A przecież osób tych jest bardzo wiele, od naukowców, bibliotekarzy, po pracowników leśnych. Wypadałoby o nich wspomnieć.

Niniejszy tekst nie pretenduje do roli opisu, z pewnością pominąłem w nim wiele informacji i mam świadomość subiektywności. Do czasu jego ukończenia nie przeglądałem obszernego katalogu wystawy, aby skoncentrować się wyłącznie na tym, co zauważyłem w trakcie zwiedzania. Być może z pomocą katalogu można odnaleźć te informacje, których na wystawie mi brakowało, ale chyba nie takie powinno być zamierzenie autorów.

Czy zatem warto zwiedzić Muzeum Sybiru? Zdecydowanie tak.

Janusz Kobryń

Bystrzyckie Stowarzyszenie Pamięci Zesłańców Sybiru i Ofiar Represji

1Termin rozkułaczanie jest przez wiele osób zajmujących się upamiętnianiem ofiar uznawany za poniżający. Deportowani byli pracowitymi i zaradnymi rolnikami, stąd trafniejszy wydaje się termin „odchłopienie” (раскрестьянивание) wsi.

2Wśród deportowanych byli obywatele polscy różnych narodowości.

środa, 11 listopada 2020

„Więźniowie obozów, deportowani, kresowiacy”

 Miło jest mi poinformować o wydaniu przez Bystrzyckie Stowarzyszenie Pamięci Sybiru i Ofiar Represji kolejnej książki pt. „Więźniowie obozów, deportowani, kresowiacy”.

Wydawane od roku 2008 w Bystrzycy Kłodzkiej „Wspomnienia sybiraków. Zbiór tekstów źródłowych” spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem ze strony Czytelników. To z kolei zaowocowało powstaniem kolejnych tomów relacji obywateli polskich deportowanych w latach 1939-1956 do ZSRR. Publikowaliśmy także opracowania autorów rosyjskich dotyczące represji lat 30. i 40. XX wieku. W tym czasie pojawiła się potrzeba zebrania relacji innych
świadków i uczestników tragicznej historii XX wieku – osób
deportowanych na roboty przymusowe do III Rzeszy i więźniów obozów koncentracyjnych. Dość liczna okazała się grupa chcących utrwalić tragiczne wydarzenia na Kresach. Równolegle ze zbieraniem relacji sybirackich zajęliśmy się więc także tymi grupami. Podobnie jak w poprzednich publikacjach staraliśmy się w jak najmniejszym stopniu ingerować w język relacji (które w większości zbierane były jako nagrania wideo), tak by świadkowie historii mogli opowiadać swoimi słowami. Dotyczy to również materiałów napisanych przez dzieci, czy też krewnych. W książce znalazły się materiały dotyczące 45 rodzin. Publikacja została w całości sfinansowana ze środków stowarzyszenia.
W sprawie zakupu książki proszę o kontakt sybiracy.stowarzyszenie@gmail.com



niedziela, 7 czerwca 2020

Szasztiube (Шаштөбе), wieś w rejonie turkiestańskim. W latach 1940-1946 mieszkało tu kilka rodzin - obywateli polskich deportowanych do ZSRR. Na drugim zdjęciu teren, na którym znajdował się cmentarz, gdzie chowano zmarłych obywateli polskich. Nie udało nam się ustalić dokładnej liczby zmarłych, w pamięci mieszkańców zachowały się wspomnienia o pięciu pochowanych, w tym jednej kobiecie. Z nazwisk zesłańców zachowało się jedno - Miechowski lub Miechowicz.

poniedziałek, 29 lipca 2019

Lista wychowanków Polskiego Internatu na stacji Burnoje


Lista wychowanków Polskiego Internatu na stacji Burnoje, rejon Dżuwaliński, obwód Południowo-Kazachstański [lista niedatowana, sporządzona najprawdopodobniej pod koniec roku 1945 w związku z planowaną repatriacją]:
  1. Andruszkiewicz Czesław
  2. Andruszkiewicz Janina
  3. Bałtrik (lub Bulko?) Eugeniusz
  4. Bałtrik Leokadia
  5. Bergazin Roza
  6. Bernard Abram
  7. Bernard Sara
  8. Grinszpan Adam
  9. Grzelak Mieczysław
  10. Ignatowska Chiejwiet
  11. Ignatowska Fajga
  12. Iliukiewicz Alieke (?)
  13. Jachimiuk Aleksandra
  14. Jagiełło Witold
  15. Jagiełło Władysław
  16. Kalwas Regina
  17. Kondak Teresa
  18. Kopułowicz Jadwiga
  19. Korol Leonarda
  20. Korol Maria
  21. Kozik Irena
  22. Kresz Karola
  23. Kresz Zelig
  24. Krupa Krystyna
  25. Krupa Tadeusz
  26. Krupa Witold
  27. Marko Nina
  28. Marko Tadeusz
  29. Nowosad Nina
  30. Pełsberg Henryk
  31. Podietawa Eugeniusz
  32. Podietawa Marian
  33. Puder Arkady
  34. Rakoczyńska Jadwiga
  35. Rakoczyński Jankiel
  36. Romanczuk Piotr
  37. Rubinsztajn Zygmunt
  38. Rudnicki Wacław
  39. Sypniewski Aleksander
  40. Sypniewski Antoni
  41. Szpula Janina
  42. Szpula Józef
  43. Szpula Serafina
  44. Szpula Urszula
  45. Szydłowska Lucyna
  46. Szydłowska Teresa
  47. Szydłowski Czesław
  48. Szydłowski Sławomir
  49. Szymnik Regina
  50. Truszkowski Marian
  51. Tugentman Majer
  52. Tugentman Sabiek
  53. Windicki Bliama
  54. Windicki Jakub
  55. Wojtaszek Zygmunt
  56. Zgieb Henryk
  57. Zgieb Kazimierz
  58. Zgieb Leokadia


Lista sierot:
  1. Dembiak Bronisława
  2. Biegen Stefan
  3. Szczepańska Emilia
  4. Hofman Mojsiej

Dyrektor szkoły Smołowska, kierownik internatu Bronsztein.

poniedziałek, 22 lipca 2019

Kantagi, ITŁ №37


Kantagi, rejon turkiestański, południowy Kazachstan. Miejsce w którym znajdował się ITŁ № 37 (lub jeden z jego podobozów). W latach 1943-1946 więziono tu wielu obywateli polskich skazanych za odmowę przyjęcia obywatelstwa radzieckiego. 
Według mieszkańców na terenie widocznego na zdjęciach cmentarza grzebano zmarłych w obozie więźniów. Zdjecia z roku 2018.





czwartek, 18 lipca 2019

Poszukuję krewnych zaginionej w czasie zesłania Anieli Kosior urodzonej w roku 1922 lub 1924. Wraz z rodzicami Bartłomiejem i Katarzyną (c. Józefa) i rodzeństwem: Leonem (1911), Marianem (1912), Bronisławem (1923), Aleksandrem (1925), Adamem (1927), Marią (1929) przed wojną mieszkała we wsi Witosówka, powiat Trembowla. Najprawdopodobniej w lutym 1940 roku zostali deportowani do Komi ASRR (wg innej wersji do Ałtajskiego Kraju), w roku 1941 wyjechali do południowego Kazachstanu aby wstąpić do armii Andersa.
Do Iranu, a następnie Indii i Afryki, ewakuowano wraz z wojskiem najmłodszą trójkę. Najstarszy z rodzeństwa, Leon, brał udział w kampanii wrześniowej, w roku 1941-1942 został zmobilizowany do Armii Czerwonej, zginął na froncie pozostawiając żoną Katarzynę i syna Romana. Marian równiez został powołany do wojska, przeżył. Po wojnie w maju 1946 roku Bartłomiej i Katarzyna, z synową Katarzyną i wnukiem Romanem wrócili do kraju. Kontakt: sybiracy.stowarzyszenie@gmail.com lub tel 606-205-489

środa, 16 stycznia 2019

Ыб

Поселок Ыб это центр Сыктывдинский район Республики Комию. В 40-х годах XX ст. в районк проживали граждание Польши, депортированы из  Восточной Польши (с 1939 г. Западные области Белорусии и Украины). Блогодаря поиском наших друзьей из России улалось найти многие спецпоселки и места захоронений. В 2014 году была издана книга «Молодёжь перед историей» на польском и русским языках. Спустя полгода мы получили письмо написано Франтишком Косёровском, который жил в этих краях. Вместе с письмом были отправлены фотографии поездки по местам ссылки в 1993 году.




Уважаемый Пан Ежи!

Получил посылку, отправленную Казимежом Кшисяком, и был очень тронут, открывая ее. Внутри - «Молодежь перед историей», эта книга принесла мне особенное удовольствие. Да и мысли мои наполнила покоем...

Я до сих пор считал, что с трагических времен прошедшей войны никто по-настоящему не раскрыл исторической истины, не рассказал о местах спецпоселений. Сейчас уже, благодаря Вам, девяностолетний старик может спокойно закрыть утомленные свои глаза: уже знает, что правда о нашей боли и страданиях переданы наследником: молодым людям из Польши и России. Это настоящая победа, это достижение, которое даёт молодежи новый кругозор и возможность смотреть вверх в будущее.

Передаю искреннюю благодарность всем инициаторам это благородного дела!

Сделано самое главное — память сохранена благодаря усилиям обеих сторон. Это начало процесса... Как надо работать в будущем — это должно быть предметом переговоров.

Мое предложение — это установка на местах захоронений крестов из прочного материала.

Очень важную роль в процессе сохранения памяти выполняют местные жители. Николай Осипов из поселеа Яснöг — один из таких замечательных людей. Благодаря Яну Пророку в августе 1993 года, вместе с Казимежом Кшисяком мы совершили поездку туда. Это было наше паломничество. Вместе с Николаем Николаевичем мы посетили: два кладбища в селе Ыб, кладбище в пос. Яснöг, четыре кладбища в пос. Джепт, кладбище в пос. Ворью, кладбище в пос. Стобью, кладбище в Сыктывкаре и кладбище в пос. Объячево. Прилагаю список захороненных. 10 февраля 1940 года, решением Москвы, 34 семьи были выброшены из собственных домов в деревне Воля Любомирска в неизвестное... Так начались наши страдания. Скоро закрыли нас в вагонах для перевозки скота, как заключенных. Месяц спустя, в условиях царствующей лютой зимы, разгрузили наши вагоны на станции Мураши, в Коми АССР. Оттуда на открытых кузовах грузовиков ЗИС, через Ношуль, Летку, Объячево и Визингу перевезли нас в Ыб в Сыктывдынском райноне. 6 марта из села Ыб караван саней с поляками тронулся дальше, вглубь тайги, в спецпоселок Джепт.

Мне было тогда 14 лет, и я сам внимательно наблюдать за тем, как жили «спецпереселенцы - люди решением кремлевских властей приговорены к смерти» - так пишет замечательный человек Ян Пророк в своей книге.

Со своей стороны написал книгу «Раскорчевка», передаю Вам с целью использования.

Сейчас готовлю очередной выпуск.

С Казимежом Кшисяком мы знакому ещё с детства, наши семьи были депортированы вместе, к лесах Коми покоятся наши умершие от голода родители. В боях за освобождение нашей Родины погибли наши братья Францишек и Анджей. Мы сами были призваны в ряды Красной армии в апреле 1943 года военкоматом в пос. Объячево. После призыва мы должны были отмаршировать в Мураши, но внезапно было объявлено, что поход отменяется. В мае 1943 очередной призыв, можно сказать с «польском оттенком» в 10 польскую пехотную дивизию, в составе которой я служил сапером. В ее составе я перешел от Ленино до Берлина. Казимеж служил в артиллерии 2 пехотной дивизии, с которой перешел к реке Лаб.

Война лишила нас родителей, а Ялтанский договор укрепил изгнание поляков из родных краев...

После войны я решил остаться и дальше служить Родине, защищая ее независимость.

С уважением Тадэуш Косёровски



Кладбище №2 в пос. Джепт. Множество холмиков, упавшие, покрытые мхом, кресты. Здесь покоятся рабы, по велению Берлина и Москвы, приговоренные умереть с голода. Вокруг бесконечная тайга, своим голосом напоминающая хор и орган в церкви, несущая молитву Спасителю за упокой их душ. Непрестанная память об умерших на «нечеловеческой земле» сохраняется в сердцах поляков.





Первое кладбище в селе Ыб, перед колхозом «Заря». Осенью 1941 здесь похоронены родители Розалии и Франтишка Тырхалов и многие другие, умершие до зимы 1941 года. Кладбище называли летним, потому что здесь хоронили жителей села Ыб до того, как река замерзала.


Барак №1 в пос. Джепт. Казимеж Кшесяк стоит в дверях большого барака, в котором жило ок. 50 польских семьей.




Кладбище Шойна-Яг

На высоком берегу в селе Ыб... Вид на Сысолу и бескрайнюю, спящую тайгу... Там поселки, где проживали и где покоятся поляки
Казимеж Кшесяк стоит у переправы через реку Сысолу. За рекой тайга, которая в плен захватила многих ссыльных

Кладбище №2 Шойна-Яг. Здесь хоронили жителей села Ыб, в зимнее время, после того, как река Сысола замерзала. Здесь похоронены поляки, умершие от тифа в 1941-1944 гг., в том числе:: мой отец Войцех Косёровски (⁕1882 †12.03.1942), Лукаш Щур †XII 1941, Павел Щур † I 1942, Ванда Морут † II 1942, Франтишек Морут † II 1942



Усадьба Николая Осипова в пос. Яснöг.

 Добрый человек,  Николай Осипов на фоне своего хозяйства в пос. Яснöг.


Дорога через тайгу в пос. Важью

Кладбище №2 в пос. Джепт. Здесь хоронили поляков с сентября 1940 г. по сентябрь 1941 г. (до т.н. амнистии)

Джепт — часть поселка. Пустые поля, на которых стояло много бараков

Кладбище в селе Объячево, Прилузский р-н. На том кладбище похоронены многие поляки, в том числе наши матери: Анна Кшисяк † XII 1943, Мария Косёровска † 13 I 1944

Сыктывкар, с нами наш проводник Игорь, сын Николая, август 1993 г.

Поселок Важью. Могила Анны Пророк, матери Яна Пророка. Это единственная могила в тайге, про которую можем точно сказать, чей прах здесь покоится. Стоят Казимеж, Николай, Игорь и внук Николая



Музей села Ыб, находится в здании бывшей больницы.

Поселок Важью. Фотография сделана в тайге на месте, где в июле и августе 1940 мы работали при очистке русла реки. Выше за откосом находится кладбище, где похоронены поляки, среди них мама и дед Яна Пророка. Август 1993 г.

•         Сыктывкар — река Сысола впадает в Вычегду

Первое кладбище в поселке Джепт. Дорога, которая видна на фотографии, уходит в сторону пос. Яснöг. С правой стороны, с цветами, Николай. На этом кладбище в марте 1940 г. похоронена первая жертва ссылки — двухлетняя девочка Зоя Кшисяк. К осени 1940 года кладбище на поляне было заполнено... Второе кладбище образовалось рядом в лесу, на возвышенности. Там хоронили поляков до осени 1941 г

Церковь в селе Ыб. В марте 1940 г. здесь располагался пересыльный пункт, отсюда поляки направлялись в поселки Яснöг, Джепт, Важью, Мет-ёль и другие поселки. 4 марта 1940 я с большом интересом осматривал (через щели между досками) спрятанный иконостас. Благодаря заступничеству святого Стефана, иконостас сохранился. В августе 1993 года я смог рассмотреть его в полной красе, это был очень трогательный момент...

Кладбище в поселке Яснöг. Здесь покоятся многие поляки, проживавшие в поселке с марта 1940 года. В одной из могил нашел последний приют молодой парень — Багиньски. Когда он был ребенком, его приютили местные, добрые люди. На фотографии Николай Осипов у могилы своей матери.

Объячево, микрорайон Кулиги. В этом доме в 1941-1943 гг. жил Анджей Витос, родной брат Винцента Витоса, премьер-министра довоенной Польши. С осени 1941 по лето 1942 г. возглавлял Делегатуру польского посольства в СССР. На фотографии женщина — владелец дома и Николай Осипов.




Tasaryk

Tasaryk - nieistniejąca obecnie wieś w rejonie suzackim, obwód turkiestański (dawniej południowo-kazachstański). W latach 30. XX wieku utwor...